Na terenie dawnej wsi Komorza, obecnie Komorze Nowomiejskie, około 1765 roku powstał cmentarz żydowski. Zlokalizowany był przy drodze prowadzącej z Komorza do Roguska, na stoku wzniesienia górującego nad doliną Warty. Parcela miała kształt zbliżony do półokręgu, którego prostą podstawą wyznaczała polna droga biegnąca od strony wsi.
Z zewnątrz do terenu nekropolii przylegały dwa niewielkie budynki. Przypuszcza się, że jeden z nich mógł pełnić funkcję domu stróża cmentarnego lub domu pogrzebowego, drugi zaś służył celom technicznym, być może jako pomieszczenie dla karawanu. Na przełomie XIX i XX wieku cmentarz był ogrodzony murem z kamienia lub kamienia łączonego z cegłą, co potwierdzają zachowane fotografie. Znajdowały się tam liczne nagrobki. Wiadomo, że spoczęli tu między innymi rabini: Menachem Nachum, Jacob Abraham i Salomon Elias, a także kantor i rzezak Mercus Lewim. Nekropolia funkcjonowała do początku lat trzydziestych XX wieku.
Zniszczona nekropolia
Dziś po dawnym kirkucie pozostało niewiele. Teren jest nieczynny i w znacznym stopniu zdewastowany. W miejscu cmentarza utworzono wyrobisko żwiru, pozostawiając głębokie wkopy, częściowo porośnięte lasem. Młodzi mieszkańcy przekształcili teren na miejsce przejażdżek pojazdami dwukołowymi świadczą o tym wyjeżdżone ścieżki.
Jeden z mieszkańców Komorza wspominał, że jako dziecko chodził tam na szkolne wycieczki z okazji Dnia Dziecka, a zimą zjeżdżano z wzniesienia na nartach. W latach 70., podczas budowy nowego mostu przez Wartę, z tego terenu wywożono piasek na nasyp drogowy prowadzący od mostu do ówczesnej stacji CPN. W wysypywanym piasku odnajdowano ludzkie kości i czaszki. Znaczna część kirkutu uległa wówczas bezpowrotnemu zniszczeniu. Dziś fragmenty fundamentów domu stróża praktycznie już nie widać - osoby które wiedziały gdzie budynek stał doszukać się mogą pod zaroślami jedynie ich resztek. Na części dawnego cmentarza rosną drzewa oraz są ścieżki, po których młodzież jeździ na motorach.
Ocalały ślad pamięci
Jedna z macew cmentarza w Komorzu znajduje się obecnie w Muzeum Okręgowym w Jarocinie. Została odnaleziona w Komorzu przez byłego dyrektora placówki, Eugeniusza Czarnego, który przyczynił się do jej zabezpieczenia i przekazania do zbiorów muzealnych. Nagrobek upamiętnia pochówek Fajgele, córki Icchaka ha–Kohena, zmarłej 20 dnia miesiąca kislew 5609 roku według kalendarza hebrajskiego, co odpowiada dacie 15 grudnia 1848 roku. Zachowana macewa stanowi dziś jeden z nielicznych materialnych śladów dawnej nekropolii. Jest nie tylko świadectwem istnienia społeczności żydowskiej w Komorzu, lecz także cennym elementem lokalnego dziedzictwa historycznego. Przez blisko dwa stulecia cmentarz był integralną częścią krajobrazu tej okolicy, a ocalony nagrobek pozostaje symbolicznym przypomnieniem o ludziach, którzy tu żyli i zostali pochowani. Warto wspomnieć o Eugeniuszu Czarny który wychował się w Nowym Mieście Nad Wartą. To właśnie tam uczęszczał najpierw do przedszkola, tzw. ochronki, a następnie do siedmioklasowej szkoły podstawowej. Choć jego działalność zawodowa przez lata związana była z Jarocinem, pozostał wierny rodzinnemu miastu. Wspólnie z żoną Haliną zapisał się w lokalnej pamięci jako regionalista, publicysta oraz zaangażowany społecznik. Do dziś mieszka w Nowym Mieście nad Wartą wraz żoną i córką Joanną, aktywnie uczestnicząc w życiu lokalnej społeczności.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu glospowiatusredzkiego.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz