Zamknij
REKLAMA

Magia „starego” Zaniemyśla

11:43, 28.06.2022 | Paweł Łukaszewski
REKLAMA

Z REDAKCYJNEJ POCZTY

Lata 60. i 70. ubiegłego wieku, to okres największej popularności turystycznych walorów Zaniemyśla i jego okolic. Korzystało z nich mnóstwo gości, którzy przyjeżdżali tu nawet z bardzo odległych zakątków Wielkopolski. Form wypoczynku było sporo, począwszy od zakładowych ośrodków wczasowych, przez popularne kolonie i obozy harcerskie, poprzez liczne pola namiotowe, a skończywszy na rekreacji i turystyce indywidualnej. Uważam, że mieszkańców Środy i powiatu Średzkiego gościło w Zaniemyślu najwięcej. Może to subiektywne odczucie, ale wynika ono z moich wieloletnich eskapad – do tej swoistej, turystycznej mekki.

Starsi Średzianie na pewno doskonale pamiętają zarówno ogromny ścisk jaki panował w wagonach Średzkiej Kolejki Wąskotorowej, jak i niepowtarzalną atmosferę towarzyszącą prawie godzinnej podróży, pod przysłowiową parą. Zdarzało się, że nasza Ciuchcia resztkami sił wspinała się na Kipę. Kipa? Rodowici Średzianie doskonale wiedzą o czym mówię!

Mając kilka lat, a było to w latach 60. ubiegłego wieku, nad zaniemyskie jezioro najczęściej przyjeżdżałem ze swoim dziadkiem. Był pracownikiem poczty, więc gdy nie było już miejsca w wagonach pasażerskich – wsiadaliśmy do wagonu przewożącego pocztę. To dopiero była frajda, czułem się jak na Dzikim Zachodzie. Po przyjeździe na miejsce natychmiast kierowaliśmy się na kąpielisko zwane „Budowlanką”. Kilkugodzinny wypoczynek zaczynaliśmy od zaspokojenia ogromnego apetytu, oczywiście przygotowaną w domu wałówką. Potem, z krótkimi tylko przerwami, kąpałem się w jeziorze. To tam nauczyłem się pływać, choć kartę pływacką zdobyłem na średzkim basenie. Dzięki niej mogłem spełniać swe kolejne marzenie, czyli korzystać ze sprzętu wodnego. Dlaczego o tym opowiadam? Ano dlatego, że takich turystów, jak ja, mój dziadek, moja siostra, moi rodzice, nasi znajomi przyjeżdżało do Zaniemyśla ze Środy setki, jeśli nie tysiące. Atrakcji było mnóstwo, a największą, przynajmniej dla mnie, była możliwość popłynięcie kajakiem lub rowerem wodnym na Wyspę Edwarda.

O tym, że Zaniemyśl jest miejscem magicznym wiedzą wszyscy, którzy spędzali tam wakacje i wolne chwile. I nie dotyczy to tylko otoczenia Jeziora, ale całej Gminy. Popularność Zaniemyśla wśród średzian wyraźnie zmalała w momencie, kiedy powstało kąpielisko na Zbiorniku Retencyjnym w Środzie. Było bliżej, a i atrakcji proponowano coraz więcej. W trakcie pełnienia funkcji Starosty Średzkiego podjąłem intensywne działania, aby zachęcić Średzian do turystycznych powrotów do Zaniemyśla. Kluczem do tego było techniczne dostosowanie taboru i torowiska Kolejki Wąskotorowej do wymogów bezpieczeństwa oraz przywrócenie, na zaniemyskim szlaku, regularnych, letnich przejazdów. Ciuchcia zdobyła wtedy tytuł Turystycznej Perły Wielkopolski, ale kąpieliska w Zaniemyślu nie wygrały już konkurencji z nowym, średzkim kąpieliskiem utworzonym na zbiorniku retencyjnym, zwanym jeziorem.

Przypomnijmy sobie zatem te beztroskie, magiczne i nie tylko letnie eskapady do Zaniemyśla. W tym celu wybrałem dla Państwa fotokopię obrazu pana Ryszarda Kurnatowskiego (Domek Szwajcarski na wyspie Edwarda) oraz zdjęcia z prywatnego archiwum. Wśród niech nie lada gratką jest zdjęcie ostatnie, wykonane... w lipcu 1939 roku, które przedstawia grupę wypoczywających letników.

(Paweł Łukaszewski)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%