Średzianin Jędrzej Józefowicz wyruszył na kolejną pieszą zimową wyprawę. Tym razem wybór padł na północną Szwecję i szlak Kungsleden. To kolejny z etapów Projektu Biegun.
Kungsleden tłumacząc na język polski to Szlak Królewski, w dalekiej północnej Szwecji. To najsłynniejszy szlak długodystansowy w Szwecji. Ma ponad 450 kilometrów długości. Rozciąga się pomiędzy Abisko a Hemavan. Tak jak latem można spotkać tu wielu miłośników wędrówek, tak zimą tylko nieliczni decydują się na przejście całej trasy. W niedzielę Jędrzej Józefowicz poinformował, że zapadła decyzja o wcześniejszym zakończeniu wyprawy. Zimą warunki w północnej Szwecji są trudne, ale powodem zmiany planów, jak tłumaczy Średzianin, jest… wiosenna pogoda.
- 300 kilometrów i koniec. Zmiana planów. Dalej nie idziemy! Wiosna na Kungsleden przyszła za wcześnie. Wczoraj w Jäkkvik zakończyliśmy naszą wędrówkę.
Na szlaku byłem od 13 lutego. Wyruszyłem z Abisko. Przez większość wyprawy towarzyszyły mi temperatury między -24 a -18 stopni Celsjusza. To była idealna temperatura do maszerowania na nartach i z sankami pełnymi ekwipunku i jedzenia.
Niestety przyszła odwilż. Dodatnie temperatury. I nic w tej kwestii się na ten moment nie zmieni. Nad czym ubolewamy. Dziś w Jäkkvik o 13:00 było 7 stopni Celsjusza.
Z Bartkiem spotkaliśmy się i połączyliśmy siły 1 marca w Kvikkjokk. Gdy ruszyliśmy 2 marca było już tylko -5 stopni Celsjusza. I to był jedyny normalny dzień wspólnej wędrówki. Kolejnego dnia temperatura była już na plusie. Śnieg zaczął się topić i kleić do nart i sanek. W takich warunkach szliśmy do 7 marca. Z każdym dniem śnieg coraz bardziej zamieniał się w śnieżne, mokre błoto. Kilometrów nie ubywało.
Gdyby to była kwestia krótkiej, tymczasowej odwilży, to zacisnęlibyśmy zęby i poczekali na powrót mrozów. Ale niestety wszystkie prognozy wskazują, że dodatnie temperatury utrzymywałyby się już do końca naszej wyprawy. A do celu zostało 160 kilometrów. Według przewodnika byłoby to około 11 dni wędrówki.
Pewnym rozwiązaniem byłaby wędrówka wieczorami i w nocy. Zrobiliśmy nawet tak raz. Śnieg lekko zmarzł i dało się iść. Ale iść w ciemnościach 11 dni, tylko po to, by zaliczyć szlak? Mija się to z celem.
Nie ma dla nas sensu jeszcze tak długa wędrówka w takich, wręcz już wiosennych warunkach. Do Szwecji przyjechałem po prawdziwą zimę i srogie mrozy! Dlatego po przeanalizowaniu prognoz i przemyśleniu obecnej sytuacji postanowiliśmy zakończyć wyprawę wcześniej.
Jesteśmy szczerze zaskoczeni, w jak krótkim czasie zmieniła się pogoda. Pięć dni przede mną z Kvikkjokk wychodziło dwóch Polaków. Jeden z nich poinformował mnie, że rano mieli -32 stopnie Celsjusza. Gdy my wychodziliśmy z Kvikkjokk było już -5. Jak się dowiedziałem, Mateusza i Grzegorza odwilż dopadła na końcówce wyprawy, więc udało im się dotrzeć do Hemavan. Jeszcze raz serdecznie im gratuluję!
W trakcie wyprawy przeszedłem 300 kilometrów, z tego około 90 km wspólnie z Bartkiem. To bardzo dobry wynik! Mimo że nie dotrzemy do celu wyprawy, czyli Hemavan, to uważam tę wyprawę za bardzo udaną.
To była moja trzecia zimowa wyprawa. Pierwsza, która rozpoczęła się w lutym. Dwie poprzednie zaczynałem na początku marca.
Wracam do domu z solidną porcją wiedzy. Doświadczyłem na Kungsleden rzeczy, których nie doświadczałem na poprzednich wyprawach. Wierzę, że to wszystko zaowocuje na kolejnych zimowych wyprawach w ramach Projektu Biegun.
- Wyprawa na Kungsleden była tą najzimniejszą, ale też i najcieplejszą ze wszystkich wypraw
- Po raz pierwszy wędrowałem przez lasy
- Po raz pierwszy doświadczyłem marznącej mgły
- Po raz pierwszy doświadczyłem ciężkich nart obklejonych śniegiem
- Przebiłem liczbę dni samotnej zimowej wędrówki
Dziękuję wszystkim, którzy obserwowali moją, a później naszą wyprawę. Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia, liczne komentarze, na które nie byłem wstanie odpisać. Za wszystkie wiadomości, modlitwy i dobre myśli. Wracam do domu z workiem historii, więc mam nadzieję, że spotkamy się gdzieś w Polsce, bym to wszystko mógł Wam opowiedzieć i pokazać na prelekcjach.
Pewnie wiele zdjęć i opowieści pojawi się też jeszcze w moich mediach społecznościowych. Bo przez brak zasięgu nie mogłem zbyt wiele publikować.
Dziękuję Bartkowi Drożdżalowi, za wspólną, krótką, ale ciekawą przygodę! To był cenny czas, pełen niezliczonych rozmów, ale też i wyzwań.
Dziękuję wszystkim Partnerom i Patronom za wsparcie wyprawy! - napisał Jędrzej Józefowicz.
Głos Powiatu Średzkiego jest patronem wyprawy, która jest częścią „Projektu Biegun”. Marzeniem Średzianina jest wyprawa na Antarktydę i dotarcie do bieguna południowego, a kolejne zimowe wyprawy mają pomóc mu w przygotowaniu do tego wyzwania.
Józefowicz w 2023 roku przeszedł dwukrotnie zimą Arctic Circle Trail na Grenlandii, a w marcu 2025 roku dokonał solowego zimowego przejścia z północy na południe największego płaskowyżu w Europie – Hardangervidda w Norwegii. Już niedługo do swoich osiągnięć będzie mógł dopisać zimową przeprawę Królewskim Szlakiem Kungsleden, nieskończoną, ale pełną wrażeń i nowych doświadczeń.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu glospowiatusredzkiego.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz