W styczniu 2022 roku na ulicy Nekielskiej, która wówczas była przebudowywana, zamontowana została sygnalizacja świetlna wraz z detektorem prędkości. Od montażu do uruchomienia minęły dwa lata, a w kolejnych dwóch latach sygnalizacja częściej pozostaje niesprawna, niż działająca. W tym czasie już kilka razy była uszkadzana. Podobnie jest i teraz.
Sygnalizacja świetlna na ulicy Nekielskiej od lat wzbudza kontrowersje. Najpierw pojawiały się głosy podważające zasadność montażu sygnalizatora przy tym przejściu dla pieszych. O ile od strony jeziora jest chodnik i droga dla rowerów, to już po drugiej stornie jezdni nie ma chodnika, więc praktycznie przejście może służyć tylko osobom, które chcą dotrzeć do jednego budynku mieszkalnego. Krótko po zamontowaniu sygnalizacji pojawił się problem z jej uruchomieniem. Okazało się, że gmina nie posiada środków na doprowadzenie zasilania.
Sprawa niesprawnej sygnalizacji została poruszona podczas sesji Rady Miejskiej w listopadzie 2023 roku. - Problemem jest kwestia przyłącza do instalacji. Pierwotnie chcieliśmy podłączyć to do naszej instalacji, która znajduje się w oświetleniu jeziora, jednak wykonanie tego wiązałoby się z poprowadzeniem około 300 metrów kabla. To dość znaczny koszt dla gminy, dlatego zaproponowaliśmy wykonanie przyłącza do najbliższej skrzynki energetycznej, która znajduje się pięć metrów od tej instalacji. Poprosiliśmy służby powiatowe o wykonanie czynności włączenia właśnie w ten sposób, niemniej wymaga to pewnej procedury, której sobie życzy operator, czyli Enea. Z tego, co dzisiaj wiem, to służby powiatowe w tej chwili już się przełamały i wystąpiły z dokumentacją oraz podpisały już wstępne umowy na dostarczenie prądu właśnie do tej instalacji. Mamy szansę, że to się pojawi. Już wcześniej ta instalacja została kilkukrotnie zdewastowana przez pojazdy, czy też przez innych użytkowników ruchu, niemniej winna się już niebawem zapalić. Takie mam zapewnienie Kierownika Wydziału Inwestycji i Dróg ze starostwa – stwierdził wówczas Naczelnik Wydziału Inwestycji i Zamówień Michał Orłowski.
Wkrótce okazało się, że „niebawem” to prawie pół roku. O tym, że sygnalizacja wreszcie została uruchomiona informowaliśmy dwa lata temu, przeszło dwa lata od zamontowania sygnalizatorów.
Wówczas w przestrzeni publicznej pojawiły się głosy niezadowolenia kierowców. - Kolejne trzy lata na wyregulowanie będziemy czekać – napisała jedna z internautek. Przez dłuższy czas od uruchomienia czerwone światło dla kierowców włączało się nawet wtedy, gdy pojazd poruszał się z prędkością 30 km/h, choć na tamtym odcinku obowiązywało ograniczenie prędkości do 40 km/h. Poirytowani kierowcy wielokrotnie ignorowali czerwone światło. - Jeżdżę tamtędy przynajmniej dwa razy dziennie i jest to porażka. Obojętnie z jaką prędkością by się nie jechało, to zapala się pomarańczowe światło i to w momencie, gdy nie jest się w stanie już wyhamować – skomentowała nasz post kolejna internautka.
Po kilku miesiącach od uruchomienia sygnalizacja zaczęła wreszcie działać prawidłowo. Bywało jednak, że przez kilka tygodni nie działała wcale. Podobnie jest teraz. W marcu jeden z sygnalizatorów ponownie został uszkodzony i choć od tego czasu minął przeszło miesiąc, to przewody zasilające nadal kołyszą się na wietrze. Kwestię uszkadzania sygnalizatorów wielokrotnie komentował dr Marcin Kiciński, który zwracał uwagę na nieprawidłowe ich ulokowanie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami znaki drogowe i sygnalizatory powinny być montowane w odległości minimum 0,5 metra od krawędzi jezdni. Na ulicy Nekielskiej odległość ta nie została zachowana. Podobnie jest na ulicy Strzeleckiej, gdzie sygnalizatory zostały ustawione zbyt blisko krawędzi jezdni i też już doszło do ich uszkodzenia.
Oznakowanie i jego montaż zostały sfinansowane ze środków publicznych. Ponieważ ustawiono je niezgodnie z obowiązującym Rozporządzeniem Ministra Infrastruktury powinno zostać zamontowane prawidłowo, co wiąże się z kolejnym wydatkowaniem pieniędzy podatników. Każda naprawa uszkodzonych sygnalizatorów generuje kolejne straty. Co więcej, jeśli dojdzie do uszkodzenia pojazdu poruszającego się prawidłowo jezdnią, to właściciel tego pojazdu może ubiegać się o odszkodowanie od zarządcy drogi.
Ciekawostką pozostaje fakt, że na ulicy Nekielskiej kierowców jadących od strony miasta obowiązuje ograniczenie prędkości, która maksymalnie może wynieść 40 km/h, a dla wjeżdżających do Środy takiego ograniczenia już nie ma. Znaki zniknęły kilka miesięcy temu. Ponieważ jest to teren zabudowany, to kierowców jadących do centrum obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h. Nasuwa się więc pytanie, na jaką prędkość zostaną ustawione detektory, jeśli sygnalizacja zostanie naprawiona? Bo o to, kto zapłaci za skutki nieprawidłowego ustawienia sygnalizatorów nawet nie pytamy. Za to zapłacą mieszkańcy.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu glospowiatusredzkiego.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz