Zamknij

Jędrzej Józefowicz: Szlak jest piękny, ale wymagający

. 01:18, 26.02.2026 Aktualizacja: 08:21, 26.02.2026
Skomentuj Jędrzej Józefowicz: Szlak jest piękny, ale wymagający Jędrzej Józefowicz Fot. Polak w Podróży

Już blisko dwa tygodnie średzki podróżnik Jędrzej Józefowicz wędruje samotnie szlakiem Kungsleden w północnej Szwecji. To jego trzecia wyprawa zimowa. Do przebycia ma jeszcze blisko 320 kilometrów. Lokalizację Jędrzeja można śledzić za pomocą technologii satelitarnej.

Każdego dnia śledzimy postęp w wyprawie Jędrzeja Józefowicza. Kontakt jest utrudniony z powodu braku zasięgu telefonii komórkowej, a tym samym także internetu. Dokładnie tydzień temu na facebookowym profilu Polak w Podróży opublikowana została relacja z pierwszych dni wyprawy. Wpis redagowała żona Jędrka Kamila.

- U mnie wszystko w porządku. Szlak według przewodnika podzielony jest na 28 etapów. Za mną już 5 z nich. Najpierw były lasy brzozowe i zamarznięte jeziora. A teraz góry i zamarznięte rzeki. Temperatura odczuwalna między -18 a -21 stopni Celsjusza. Wczoraj wyjątkowo było -12. Padał cały dzień śnieg. Widoczność była zerowa. Pogoda na ten moment jest bardziej stabilna niż rok temu w Norwegii na płaskowyżu Hardangervidda. Ale tu w Szwecji jest zimniej. Na ten moment największym przeciwnikiem są moje sanie. Są za ciężkie. Chciałem zamknąć się w 60 kg, ale pierwszego dnia lekko miałem 70 kg – czytamy w poście z 19 lutego.

Później nastała cisza w eterze. Niepokojący brak kontaktu. Oczekiwanie. Wreszcie kolejny wpis.

We wtorek Jędrzej napisał:

- Po 11 dniach złapałem zasięg! Szlak Kungsleden jest piękny. Jak zawsze najbardziej zachwycają mnie otwarte przestrzenie, zamarznięte jeziora i góry. Tym razem najmniej lubię lasy brzozowe, które w ostatnich dniach dały mi srogi wycisk. Pierwszy raz w historii moich zimowych wypraw mam z nimi styczność. W lasach jest dużo głębokiego śniegu, gałęzi, teren ciągle się zmienia przez co ciężko idzie się z sankami. Jeśli wszystko pójdzie zgodzie z planem to za 4 dni spotkam się z Bartkiem, moim kompanem, który dołączy do wyprawy i pójdzie ze mną aż do mety w Hemavan. Nie mogę się doczekać tego momentu. Z kimś idzie się łatwiej, dlatego cieszę się, że w ostatnim czasie miałem okazję iść dwa dni z Austriakiem Jakubem. Poznaliśmy się w jednej z chatek na trasie. Dla Jakuba była to pierwsza zimowa wyprawa, więc postanowił przejść tylko fragment Kungsleden. Razem dotarliśmy między innymi na najwyższy punkt szlaku, przełęcz Tjäktjapasset, 1150 metrów nad poziomem morza. Podobno widoki na przełęczy są spektakularne, ale tego dnia padał śnieg, więc nic nie było widać. Przeszedłem już ponad 100 kilometrów. Przede mną jeszcze wiele dni drogi. Cała trasa to około 450 km, więc trzymajcie dalej gorąco kciuki – czytamy na profilu Polaka w Podróży.

Jędrzej Józefowicz kontynuuje wyprawę, ale znów kontakt z nim będzie utrudniony przez kilka dni. Nam udało się jeszcze „złapać” go w chwili, gdy znajdował się w polu zasięgu internetu.

Oto, co nam napisał w czwartkowy ranek 26 lutego:

- Od piątku 13 lutego jestem na szlaku Kungsleden w szwedzkiej Laponii. Wczoraj rano było pięknie, słońce, zero chmur. Ale w trakcie dnia wszystko się zmieniło. Temperatura odczuwalna grubo poniżej -20 stopni i wiał silny wiatr. Z uwagi na warunki atmosferyczne przeszedłem wczoraj tylko 8 kilometrów. Dziś ma się poprawić, więc prawdopodobnie przejdę 23 kilometry. W sobotę 28 lutego chcę dotrzeć do Kvikkjokk, gdzie będzie czekał na mnie Bartek Drożdżal, czyli kompan mojej wyprawy. Do tej pory wędrowałem sam, z wyjątkiem dwóch dni, gdy na trasie poznałem 26-letniego Austriaka Jakuba. A z Kvikkjokk do mety w Hemavan będziemy wędrować już razem z Bartkiem. Łącznie szlak ma około 450 km. Przeszedłem już ponad 100 km. Podczas wyprawy muszę być samowystarczalny. Na miesięczną wędrówkę zabrałem z Polski 32 kilogramy jedzenia, na miejscu w Szwecji kupiłem benzynę i gaz do moich kuchenek. Na szlaku jest kiepsko z zasięgiem, więc do bliskich codziennie piszę krótkie komunikaty przez komunikator satelitarny. Mam ze sobą 7 powerbanków, bo elektroniki też nie ma gdzie ładować. Poruszam się na nartach, a cały ekwipunek transportuję na saniach ekspedycyjnych. Szlak jest piękny, ale wymagający. Zróżnicowany krajobraz górski, lasy, zamarznięte rzeki i jeziora. To moja trzecia zimowa wyprawa, więc jest pewna powtarzalność. Podobne krajobrazy i pogoda. Ale mimo wszystko już teraz wiem, że sporo lekcji wyciągnę z tej podróży na przyszłość. Już pewne wnioski pojawiają się w głowie – oznajmił Jędrzej.

Trzymamy kciuki za powodzenie wyprawy i już nie możemy doczekać się kolejnej relacji.

Głos Powiatu Średzkiego jest patronem wyprawy, która jest częścią „Projektu Biegun”. Marzeniem Średzianina jest wyprawa na Antarktydę i dotarcie do bieguna południowego, a kolejne zimowe wyprawy mają pomóc mu w przygotowaniu do tego wyzwania.

Józefowicz w 2023 roku przeszedł dwukrotnie zimą Arctic Circle Trail na Grenlandii, a w marcu 2025 roku dokonał solowego zimowego przejścia z północy na południe największego płaskowyżu w Europie – Hardangervidda w Norwegii. Już niedługo do swoich osiągnięć będzie mógł dopisać zimową przeprawę Królewskim Szlakiem Kungsleden.

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu glospowiatusredzkiego.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%