O tym się mówi

Zamknij

Akcja, która nie powinna mieć miejsca

. 01:54, 05.01.2026
Skomentuj Akcja, która nie powinna mieć miejsca Fot. Wielkopolska Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza

Zaginiona mieszkanka Murzynowa Leśnego odnaleziona na polu kukurydzy, wyziębiony mężczyzna odnaleziony niedaleko Miłosławia, z dala od drogi, po tym, jak przeszedł ponad 20 kilometrów, czy 70-latek, uwięziony w bagnie niedaleko Zaniemyśla. Co ich łączy? Nie potrafili sami wrócić do swoich domów, w ich poszukiwaniach brało udział wiele osób i wreszcie najważniejsze: zostali odnalezieni żywi. Niewątpliwy udział w tym sukcesie mają wolontariusze z Wielkopolskiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej. W Nowy Rok narażali oni swoje życie i zdrowie tylko dlatego, że pewnemu mężczyźnie do głowy przyszła głupia myśl, którą zrealizował.

Wielkopolska Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza SIRON to stowarzyszenie powołane przez grupę wolontariuszy gotowych o każdej porze dnia i nocy nieść pomoc tym, którzy znaleźli się w sytuacjach zagrażających życiu i zdrowiu. To osoby, które w profesjonalny sposób wspierają działania służb, w szczególności, gdy w grę wchodzi poszukiwanie osoby zaginionej. WGPR gościła już na naszych łamach, gdy informowaliśmy o szczęśliwym finale poszukiwań w Murzynowie Leśnym, w okolicach Miłosławia, czy niedaleko Zaniemyśla. Za każdym razem, gdy otrzymują zgłoszenie, gotowi są przejechać setki kilometrów, użyć drogiego sprzętu i narazić własne życie i zdrowie, aby ratować życie innych.

W czwartek 1 stycznia Grupa została zadysponowana przez Komendę Miejską Policji w Koninie do miejscowości Genowefa w gminie Krzymów. Okazało się, że tego dnia o godzinie 14:30 jakiś mężczyzna zadzwonił na numer alarmowy 112 z prośbą o pomoc.

- Źle się czuję, nie wiem gdzie jestem, telefon ma 7% baterii – miał powiedzieć operatorowi numeru alarmowego. Później jego telefon zamilkł.

W akcji ratowniczej wzięli udział strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Koninie, z Komendy Powiatowej PSP w Turku oraz liczne zastępy z jednostek OSP (łącznie 39 strażaków), 7 patroli Policji, Zespół Ratownictwa Medycznego i ratownicy WGPR ze Słupcy i Ostrowa Wielkopolskiego.

- Sytuacja wyglądała poważnie – z uwagi na okoliczności, pogarszające się warunki pogodowe i nadchodzący zmrok. Warunki były fatalne – niska temperatura, opady śniegu i trudny, zalesiony teren z licznymi zbiornikami wodnymi – relacjonują ratownicy z Wielkopolskiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej, którzy w teren udali się dwoma samochodami: terenowym i sztabowym oraz quadem. Zabrali ze sobą urządzenia GPS, latarki, dwa drony z funkcją termowizji… .

- Planiści w trasie wyznaczali już sektory do przeszukania, spodziewając się walki o życie wychłodzonego mężczyzny. Dzięki nowoczesnym technologiom, zaangażowaniu Policji i współpracy z rodziną, udało się ustalić dokładne współrzędne mężczyzny. O godzinie 18:25 zespoły dotarły do celu. Zaginiony nie leżał w lesie, nie walczył o życie w lodowatej wodzie. Znajdował się w bezpiecznym miejscu. Był ciepło ubrany, suchy i zdrowy. Badanie alkomatem rozwiało wszelkie wątpliwości co do powodu „zagubienia” – mężczyzna miał w organizmie ponad 2,2 promila alkoholu. Choć twierdził, że telefon mu się rozładowuje, urządzenie było naładowane. Mężczyzna po prostu celowo nie odbierał połączeń od służb – informują ratownicy.

Z ich relacji wynika, że mężczyzna został zatrzymany do wytrzeźwienia. 44-latek odpowie za wywołanie fałszywego alarmu. Kodeks wykroczeń przewiduje za taki czyn karę aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny. Problem w tym, że grzywna wynosi maksymalnie 1 500 złotych. Gdyby sprawca usłyszał zarzut z art. 244a Kodeksu karnego, wówczas groziłaby mu kara nawet 8 lat pozbawienia wolności, a w przypadku, gdyby sprawca już wcześniej zawiadamiał służby o nieistniejącym zdarzeniu – do 15 lat pozbawienia wolności. Służby mogą dochodzić zwrot kosztów akcji ratunkowej od osoby odpowiedzialnej za nieuzasadnione wezwanie, jednakże w Polsce takie praktyki są rzadkością.

Poza ekonomiczną stroną tego nieuzasadnionego wezwania istnieje jeszcze jeden ważny aspekt – ludzkie życie. W czasie, gdy kilkadziesiąt osób było zaangażowanych w poszukiwanie 44-latka, w innym miejscu ktoś mógł realnie potrzebować pomocy. Głupi żart mógł przyczynić się do czyjej śmierci.

Wielkopolska Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza SIRON to wolontariusze niosący pomoc bezinteresownie. Za udział w działaniach ratowniczych nie pobierają wynagrodzenia, a koszty akcji pokrywają ze środków stowarzyszenia. Każdy może wspomóc ich działania przekazując 1,5 % podatku. Wystarczy w zeznaniu podatkowym wskazać numer KRS 0000270261, a w rubryce cel szczegółowy wpisać: WGPR 16179.

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu glospowiatusredzkiego.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%