W ubiegłą środę około godziny 21:00 do nietypowej interwencji służb doszło w Sulęcinku. Zgłoszenie dotyczyło ulatniającego się gazu, a ostatecznie okazało się, że alarm był fałszywy, a w tle istniał konflikt. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie.
Zastęp z OSP Sulęcinek i dwa zastępy z JRG Środa niezwłocznie udały się pod wskazany adres, gdzie według zgłaszającej doszło do wycieku gazu. Z uzyskanych informacji wynikało, że dwa tygodnie wcześniej zgłaszająca z objawami zatrucia trafiła do szpitala. Twierdziła też, że w wyniku zdarzenia doszło do śmierci kota. - Od kiedy ulatniał się gaz nikt nie wszedł do budynku – miała oznajmić zgłaszająca. W takim przypadku istniało ryzyko, że dojdzie do wybuchu. Na miejscu strażacy nikogo nie zastali. Okazało się, że właściciel budynku nie miał pojęcia o rzekomym wycieku gazu. Po telefonicznym skontaktowaniu się ze zgłaszającą jej odpowiedzi na zadawane pytania były bardzo chaotyczne. Zgłoszenie uznano za fałszywe. W tle miał istnieć konflikt pomiędzy zgłaszającą a właścicielem posesji. Strażacy poinformowali o sprawie Policję. Na miejsce udał się patrol, który w związku z niepotwierdzeniem zgłaszanego zagrożenia uznał alarm za fałszywy, świadomie wprowadzający w błąd. Czyn ten stanowi wykroczenie z artykułu 66 kodeksu wykroczeń, za którego popełnienie grozi kara grzywny, aresztu bądź ograniczenia wolności. Mundurowi zdecydowali o skierowaniu sprawy do rozpatrzenia przez sąd, który może nałożyć nawiązkę na pokrycie kosztów interwencji służb.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu glospowiatusredzkiego.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz