Rolnicy mówią: DOŚĆ! Fot. AgroProfil

Rolnicy mówią: DOŚĆ!

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

W sobotę, 5 grudnia, kolejny raz rolnicy ukazali swoje stanowisko w związku z brakiem działań rządu w sprawie poprawy sytuacji w polskim rolnictwie. Po raz pierwszy od kilku dekad można było zobaczyć ciągniki rolnicze w Warszawie. Wśród protestujących rolników byli także mieszkańcy naszego powiatu. Ostatniej nocy rolnicy również zorganizowali najazd na stolicę.

AgroUnia zorganizowała wielki najazd na stolicę. Tym razem rolnicy nie pojechali wyłącznie autobusami, aby pokazać swoje niezadowolenie z polityki rządu. Po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat ruch drogowy w Warszawie został sparaliżowany przez ciągniki rolnicze. Powodem niezadowolenia rolników jest prowadzona przez rząd polityka rolna. Głównie chodzi o tragiczną sytuację plantatorów warzyw oraz hodowców trzody chlewnej. Rolnicy z AgroUnii wystosowali swoje pięć postulatów, które mają być odpowiedzią na tzw. „piątkę Kaczyńskiego”. Strajkujący domagają się ponoszenia odpowiedzialności rządu za własne błędy. Chcą także, aby polska żywność była traktowana w polskich sklepach priorytetowo. Starają się na rządzących wymusić zakaz likwidowania dochodowych gałęzi gospodarki oraz wprowadzenia zasad zdrowej konkurencji.

Jak powiedział nam jeden z uczestników protestu, Dawid Kraska z gminy Krzykosy problem w dużej mierze polega na bezczynności Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Rolnik sprzedaje swoje produkty za cenę niższą niż wynoszą koszty produkcji, przedsiębiorca skupujący te produkty musi je oczyścić, spakować i dostarczyć do sieci sklepów, podczas gdy te sieci narzucają niewyobrażalną marżę. Ziemniak, który w skupie kosztuje 15-20 gr za kilogram, w marketach osiąga cenę nawet 3 zł.

Tomasz Kubera z gminy Dominowo prowadzi gospodarstwo rolne specjalizujące się w hodowli trzody chlewnej. Jak usłyszeliśmy, maksymalna cena w skupie za kilogram żywca w przypadku tuczników wynosi 3 zł, przy czym jest to kwota dużo niższa, niż wynoszą koszty produkcji. Ponadto rolnicy nie otrzymali od rządu pomocy. Mają obiecaną pomoc tzw. covidową, ale nadal tylko czekają. Nie została także w żaden sposób rozwiązana kwestia kredytów, które ciążą na rolnikach, a które w tej sytuacji stają się niemożliwe do spłacenia.

Jak twierdzą uczestnicy strajku, sobotni protest w stolicy to jeszcze nie koniec ich walki o polskie rolnictwo. Choć protestującym nie udało się dojechać do Pałacu Kultury i Nauki i nie spotkał się z nimi nikt z rządu, to nadal będą oni dążyć, aby rząd zrealizował ich postulaty. Na czym ma to polegać?
- Przez polityków, którzy zlekceważyli rolników, istnieje problem ze sprzedażą wieprzowiny, drobiu czy warzyw. Przewaga na rynku jednej lub kilku firm, szczególnie zagranicznych, powoduje że dyktują one ceny. Sztucznie, bez żadnego obiektywnego powodu, proponują rolnikowi zaniżoną cenę. Wolą zapłacić więcej producentowi ze swojego kraju (np. Niemiec), niż polskiemu. - uzasadnia jeden ze swoich postulatów AgroUnia. Dodatkowo rolnicy uważają, że straty spowodowane pandemią koronawirusa lub ptasiej grypy powinno pokryć państwo. Do czasu zniesienia obostrzeń związanych z epidemią rolnicy chcą mieć także możliwość zamrożenia spłaty kredytów. Uczestnicy sobotniego protestu, którzy pod przewodnictwem prezesa AgroUnii Michała Kołodziejczaka blokowali stolicę, pragną doprowadzić do takiej sytuacji, gdzie przynajmniej 70 procent żywności na polskim rynku będzie rodzimego pochodzenia. Twierdzą oni, że w polskich chlewniach znajdują się świnie, których nie można sprzedać, podczas gdy z zagranicy stale do zakładów produkcyjnych przyjeżdżają transporty z zagranicy. - Państwo powinno kontrolować wszystkie kontrakty zagranicznych firm i doprowadzić do regulacji cen, jeśli nie ma obiektywnego powodu, żeby je zaniżać. Istnienie na rynku jednego lub dwóch wielkich kupców towarów przeczy działaniom wolnego rynku i pokazuje słabość państwa – wyjaśnia AgroUnia w swoich postulatach.

Rolnicy uważają również, że dopłaty bezpośrednie są niższe niż w innych krajach, przez co polskie produkty nie mogą konkurować na europejskich rynkach. Żądają także, aby nie wprowadzano ustaw prowadzących do likwidacji jakiejkolwiek branży związanej z hodowlą, gdyż doprowadza to do chaosu prawnego i znacznego wahania cen na rynku.
Jak podkreślają nasi rozmówcy, wpływ na trudną sytuację w rolnictwie mają także obostrzenia wprowadzone w związku z pandemią. Ograniczenia w funkcjonowaniu lokali gastronomicznych, to dla hodowców utrata rynku zbytu.
Michał Kołodziejczak zapowiadał „protest, jakiego jeszcze nie było”. Tak też się stało. Kilkadziesiąt ciągników zablokowało jedno z warszawskich skrzyżowań. Na drogę zostały wysypane liście kapusty. Tylko z naszego powiatu do stolicy dotarło 18 traktorów. Przedstawiciele AgroUnii na nasz region dziękują przedsiębiorcom, którzy pomogli w transporcie ciągników do Warszawy. - Nie chcemy wymieniać ich z nazwy, aby nie spotkali się oni z represjami. Wystarczy, że my wróciliśmy ze stolicy z mandatami. - twierdzą rolnicy. Jak udało się nam ustalić większość z nich otrzymała mandat karny w wysokości 250 zł i 3 punkty karne. - To nas nie zraża. Będziemy dalej walczyć- twierdzą zgodnie.

Zgodnie z obietnicą, rolnicy nie poprzestali na tamtym proteście. Ostatniej nocy również pojechali do Warszawy, aby dobitnie podkreślić swoje niezadowolenie z polityki rządu. Tym razem, krótko po północy z samochodów dostawczych na ulice stolicy posypały się warzywa: seler, kapusta i ziemniaki. Były też jajka i martwa świnia. - Takie mamy podziękowanie dla prezesa Kaczyńskiego – mówił w relacji na żywo lider AgroUnii Michał Kołodziejczak, organizator protestu, który ubolewał, że z powodu zbyt dużej ilości Policji przy domu Jarosława Kaczyńskiego protest trzeba było przeprowadzić kawałek dalej. Kołodziejczak zakomunikował, że rolnicy będą jeszcze wracać pod domy Kaczyńskiego i innych polityków PiS-u. Rolnicy bowiem od dawna czekają na rozmowę z prezesem Kaczyńskim i premierem Morawieckim. Chodzi o podjęcie dialogu w sprawie wyjścia polskiego rolnictwa z kryzysu. W tej chwili ważne jest, aby hodowcy i plantatorzy za swoje produkty otrzymywali godziwą zapłatę. Kilogram selera kosztuje w skupie około 0,50 zł, a za jajka można otrzymać 15-20 gr za sztukę. W przypadku kapusty ceny zaczynają się od 35 gr za kilogram. Buraczka czerwonego rolnicy sprzedają za około 12 gr za kilogram, a cebulę w cenie 30-40 gr/kg.

Mariusz

Miłośnik historii i kultury regionu. Interesuje się wszystkim, co jest związane z naszym powiatem:
polityką, kulturą, sprawami społecznymi, walorami przyrodniczymi a przede wszystkim historią i
architekturą. Zajmuje się sprawami mieszkańców gmin ościennych Gminy Środa.

Jeżeli chcesz, żebym zajął się jakimś tematem pisz – m.duda@glospowiatusredzkiego.pl

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

WARTO OBEJRZEĆ

GPŚ news – bądź najlepiej poinformowany!

Włącz swój javascript, aby przesłać ten formularz

NOWE ZDJĘCIA

Wąskotorówka z sygnalizacją?
Wyłączenia prądu w najbliższych dniach.
Długo trzeba było czekać
Kolegiata rośnie z dnia na dzień
Zostały wycięte drzewa. Dlaczego?