Koronawirus: Zdalna nauka okiem nauczyciela

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Kontynuujemy temat zdalnej nauki w średzkich szkołach. W poprzednich wydaniach rozmawialiśmy z dyrektorami, a także z uczniami i rodzicami. Tym razem Arkadiusz Mroczyk, nauczyciel w Szkole Podstawowej w Słupi Wielkiej, Zespole Szkół Akademickich i Zespole Szkół Rolniczych w Środzie w rozmowie z Jędrzejem Józefowiczem opowiada jak wygląda obecna sytuacja z perspektywy nauczyciela.

Jędrzej Józefowicz: Jaka była pana pierwsza reakcja, kiedy premier ogłosił, że szkoły w Polsce zostaną zamknięte?

Arkadiusz Mroczyk: Pomyślałem – nareszcie! Myślę, że była to bardzo dobra decyzja, bo dotyczyła wszystkich szkół w całej Polsce. Zdjęła także odpowiedzialność z włodarzy miast. Burmistrzowie, wójtowie bali się zamykać szkoły, bo wszyscy wiemy co to oznacza dla całego społeczeństwa. Dzieci przez to nie mają zapewnionej opieki, bo rodzice przecież pracują, a nie każdy może liczyć na pomoc dziadków. Choć zawsze znajdują się przeciwnicy takich ustaleń.

Jak wyglądały pierwsze dni pracy po ogłoszeniu decyzji premiera? Mieliście spotkania, narady z dyrektorami? Jak wyglądała cała organizacja?

Drugiego dnia po ogłoszeniu decyzji w szkołach odbyły się posiedzenia Rad Pedagogicznych, na których ustaliliśmy plan działań na najbliższe dni. Nie mogliśmy się opierać na praktyce, bo nigdy nie byliśmy postawieni w takiej sytuacji. Od tego dnia naszym nieodłącznym przyjacielem stał się Internet i telefon.

W jaki sposób kontaktował się pan z uczniami w pierwszym tygodniu i realizował materiał, a w jaki sposób robi pan to teraz, kiedy weszła podstawa programowa online?

W pierwszych dniach były to karty pracy, linki, filmiki, polecenia wysyłane przez dzienniki elektroniczne. Natomiast od 25 marca wraz z dyrektorami szkół ustaliliśmy z jakich platform edukacyjnych będziemy korzystać, aby uczniowie mieli zapewnioną ciągłość edukacji na jak najwyższym poziomie. Ja osobiście prowadzę przede wszystkim lekcje online przy tablicy, którą mam w domu.

Jak naukę zdalną oceniają uczniowie? Rodzice? Czy są wobec Was wyrozumiali?

Jeśli chodzi o uczniów zdecydowanie wolą lekcje na żywo. Zawsze mogą zapytać, rozwiązać problem. Jest to opcja wygodniejsza dla wielu rodziców, ponieważ nie muszą wtedy pomagać dzieciom. Niestety pojawia się tutaj problem z liczbą komputerów w domach i jakością połączeń internetowych. Opinie rodziców, z którymi miałem do czynienia były przede wszystkim pozytywne. W pierwszych dniach rodzice dzielili się z nami swoimi odczuciami i tymi dobrymi i tymi złymi. Pozwoliło to usprawnić naszą komunikację rodzic – nauczyciel – uczeń i ustalić zasady wspólnej pracy. Jestem również rodzicem pierwszoklasistki i jej nauczycielki brały pod uwagę nasze sugestie i zasoby komputerowo - internetowe w naszych domach.

Jaka forma kontaktu najbardziej odpowiada uczniom?

Jeśli chodzi o kontakt, to najszybszą i najsprawniejszą formą są media społecznościowe oraz wszelkiego rodzaju komunikatory.

Do tego typu nauki łatwiej przystosowali się uczniowie szkół średnich czy podstawówka? Z jakimi problemami borykają się uczniowie; brak dostępu do internetu, niedostosowany sprzęt? W całej Polsce ostatnio mówiło się o tym, że m.in. Librus nie działał z powodu przeciążenia.

Najszybciej do sposobu nauczania zdalnego przystosowali się uczniowie szkół średnich. Większość z nich nie ma problemu z poruszaniem się w internecie czy ogarnięciu programów i platform. Młodsze dzieci korzystają przy pomocy rodziców z łatwiejszych programów. I tutaj wszyscy rodzice stanęli na wysokości zadania. Musimy pamiętać, że dzieci są 24 godziny na dobę w domu, do tego dochodzi „zmęczenie materiału”, stres wynikający z pandemii, a czasem z sytuacji zawodowej rodziców. Niektórzy rodzice nie chodzą do pracy teraz, co się wiąże z tym że nie otrzymają pensji, a inni chodzą do pracy i dodatkowo mają więcej obowiązków w związku z nauczaniem zdalnym. Jeśli chodzi o dzienniczki elektroniczne to codziennie, któryś z nich odmawia współpracy. Jest to związane z przeciążeniem sieci.

Jak pan przystosował się do trybu nauki online? Z jakimi opiniami spotkał się pan wśród nauczycieli? Jak oni przystosowali się do tej niecodziennej sytuacji? Czy zostaliście odpowiednio przeszkoleni, przygotowani?

Ja osobiście nie miałem problemu z przystosowaniem się do nauczania online. Większość z nas nauczyła się tak pracować samemu. Ogromne podziękowania chciałbym przekazać na ręce moich licealistów, którzy mnie uczyli jak pracować w niektórych programach. My jako nauczyciele również spotykaliśmy się wirtualnie i szkoliliśmy się wzajemnie. Cały czas się czegoś uczymy.

Czy przygotowanie się do prowadzenia zajęć online pochłania więcej czasu niż do nauki tradycyjnej w szkole?

Myślę że jest to porównywalne. Choć przez ostatni tydzień musiałem poświęcić dodatkowo wiele godzin na naukę tych wszystkich nowości elektronicznych. Ale to już za mną…

W jaki sposób Was nauczycieli przygotowało MEN do pracy online? Jakie są ich wytyczne? Czy tylko wymagają czy również wspierają i pomagają?

MEN udostępniło nam chociażby e-podręczniki. Mamy realizować podstawę programową. Choć na stronie MEN możemy przeczytać, że od 1 kwietnia samorządy mogą starać się o finanse na zakup sprzętu dla uczniów i nauczycieli do zdalnej nauki. Jest to kwota 180 mln zł. Myślę że to trochę za późno. A poza tym sklepy komputerowe nie mają już sprzętów. Sam przekonałem się jak to ciężko było zdobyć kamerkę internetową. Na szczęście jeden z rodziców mi pożyczył.

Na stronie MEN pojawiła się informacja o próbnym egzaminie maturalnym. Podany termin to 2-8 kwietnia. Czy temat tych egzaminów poruszany już był z dyrekcją i nauczycielami? Jak sobie to wyobrażacie?

Nie wyobrażam sobie próbnej matury czy też sprawdzianu ósmoklasisty online. Na pewno wynik nie będzie miarodajny. Nie wiem jak to MEN rozwiąże.

Zbliżają się testy ósmoklasistów oraz matury. Czy dyskutujecie i rozważacie co w przypadku, jeśli do tego czasu pandemia nie ucichnie? Egzaminy online? Jak to pan sobie wyobraża?

Tak jak wspomniałem wcześniej, nie wyobrażam sobie tego typu rozwiązań. Matura online? Ciekawe. Ja osobiście byłbym za odwołaniem egzaminów i w takim przypadku nabór do szkół ponadpodstawowych opierałby się na konkursie świadectw, bądź egzaminach wstępnych wewnątrzszkolnych. Być może w niektórych szkołach, ze względu na zawieszenie zajęć, nie zostanie w pełni zrealizowana podstawa programowa. Tak się może zdarzyć….i uczeń może być na straconej pozycji. Na koniec chciałbym dodać takie swoje wewnętrzne przemyślenie. Najtrudniej zaakceptować nam wszystkim: rodzicom, uczniom, nauczycielom że jeśli ktoś czegoś nie zrobi to nic się nie stanie. Pamiętajmy sytuacja jest wyjątkowa i do wszystkiego musimy podchodzić bardzo indywidualnie i z dystansem. Najważniejsze jest nasze zdrowie. Ja chciałbym już wrócić do szkoły, aby nastąpiła normalność. Życzę wszystkim zdrowia i wytrwałości.

Jędrzej

Student dziennikarstwa. Miłośnik podróży i piłki nożnej. Członek Klubu Szalonego Podróżnika i pomysłodawca Zaniemyskiego Dnia Podróżnika.
Jeżeli chcesz, żeby zajął się jakimś tematem, napisz - j.jozefowicz@glospowiatusredzkiego.pl

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

WARTO OBEJRZEĆ

NOWE ZDJĘCIA

Koronawirus: Stan na dzień 5 czerwca
Środa: Nowe relikwie w Kolegiacie
Powiat: Kilka wykroczeń i stracił prawo jazdy
Koronawirus: Stan na dzień 4 czerwca
Powiat: Ostrzeżenie hydrologiczne