Powiatowe Centrum Inwestycji straszy sądem!

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

To już jest otwarta wojna. Powiatowe Centrum Inwestycji idzie na drogę sądową z radnymi, którzy krytykują jego działalność. – To próba zamknięcia ust opozycji – uważa Piotr Kasprzak z PSL-u.

Zgodnie uchwałą rady powiatu z grudnia 2019 roku w czwartek 20 lutego komisja rewizyjna rozpoczęła kompleksową kontrolę w Powiatowym Centrum Inwestycji. – Prezes spółki pan Rafał Wiatr tuż przed obradami wręczył mi w imieniu spółki pozew sądowy o zniesławienie spółki. Zażądał wykluczenia mnie z obrad komisji – informuje radny Piotr Kasprzak. – To próba zamknię- cia ust opozycji – twierdzi stanowczo Kasprzak.

Władzom spółki nie podoba się zdanie wypowiedziane przez Kasprzaka na sesji w grudniu, a opublikowane na łamach „Głosu Powiatu Średzkiego”: „Nie dostaliśmy wszystkich dokumentów. Obraz spółki kształtuje się w ciemnych barwach. Na dzisiaj spółka ma 2 mln strat. Jedna z kancelarii prawnych kosztowała 60 tys. zł. a z audytu przeprowadzonego przez nią nic nie wynika” mówił wtedy radny

Jak stwierdził Kasprzak niczego nie zmierza prostować. – Komisja cały czas pracuje, niebawem przedstawimy wszystkie dokumenty i wtedy poznamy pełen obraz finansów PCI – konkluduje. Pozew tez ma dostać były starosta radny Marcin Bednarz, którego poprosiliśmy o komentarz do sytuacji.

Czy to próba zamknięcia ust opozycji?

– Oczywiście. Bo pan prezes w czasie pierwszej kontroli nie chciał współpracować komisją rewizyjną. Nie udostępniał wszystkich dokumentów. Teraz przy drugiej kontroli złożył pozwy i wniosek do przewodniczącego komisji radnego Piotra Kasprzaka oraz mnie z obrad komisji. Chodzi o to, abyśmy nie mieli dostępu do dokumentów, do liczb które pokazują, że niestety w spół- ce źle się dzieje. A co gorsza szans na poprawę nie widać.

Czego zatem się boją władze powiatu i Powiatowego Centrum Inwestycji?

– Spółka ma przy stałych kosztach bardzo małe przychody i prezes spółki nie podejmuje żadnych i realnych działań, które spowodują zwiększenie przychodów. A tym samym zbilansowanie spółki, która cały czas ma stratę. Bo dochody, które uzyskuje nie pokrywają wszystkich kosztów.

Kodeks spółek handlowych mówi wprost, że kiedy spółka będzie nierentowna trzeba ją będzie postawić w stan upadłości. Powiatowi nie zależy na tym, że spółka istniała?

– Tutaj mamy do czynienia z łupami politycznymi. Tak jak mówiłem wcześniej na sesji i komisji. Chodzi o stanowiska, nie tylko prezesa. Bo dodam, że radny Gabała zaczął pracować w tej spółce. Najważniejsze dla rządzących powiatem jest, żeby swoi mieli pracę. A czy dzieje się dobrze, czy źle ma drugorzędne znaczenie. Bo, skoro rada nadzorcza, skoro walne zgromadzenie ze starostą na czele dostają dokumenty widzą liczby i nie podejmują żadnych działań to znaczy, że albo nie ma pojęcia jak powinna funkcjonować ta spółka. Albo zdają sobie sprawę z sytuacji, która tam jest, ale ją w całości akceptują.

A może starosta Ernest Iwańczuk nie ma wpływu na jej działalność?

– Jeśli ktoś nie ma wpływu na to, co się dzieje spółce powiatowej nie powinien być starostą. Po to chyba pan Iwańczuk został starostą, aby decydować o powiecie, a nie po to, aby zajmować funkcję, pobierać wynagrodzenie i nie brać za nic odpowiedzialności.

Tomasz

Dziennikarz z prawie 20-letnim doświadczeniem. Pracował w „Gazecie Poznańskiej”, „Obserwatorze Wrzesińskim”. Przez prawie 10 lat był zastępcą redaktora naczelnego „Wiadomości Wrzesińskich”, był też dziennikarzem „Gazety Radio Września” oraz Radia Września.

Były radny, dlatego szczególnie interesuje go polityka oraz samorząd.

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

WARTO OBEJRZEĆ