×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 55

Dla Mikołaja, jego synowej Wiktorii i syna Władysława będą to pierwsze święta w Polsce Dla Mikołaja, jego synowej Wiktorii i syna Władysława będą to pierwsze święta w Polsce Fot. Janusz Ludwiczak

Chcą osiedlić się w Polsce, by powrócić do korzeni

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Od półtora roku przy ul. Brodowskiej w Środzie działa Ośrodek „Rodak”, w którym przebywa obecnie 140 repatriantów z Kazachstanu, którzy chcą na stałe zamieszkać w Polsce. Zdecydowali się osiedlić w naszym kraju, nie tylko w poszukiwaniu lepszego życia, ale również z chęci do powrotu do rodzinnych korzeni. Skąd pochodzą repatrianci, jak im się mieszka w Polsce i jakie mają plany na przyszłość, o tym rozmawiamy z szefową placówki oraz z rodziną państwa Czyżakowskich, którzy przyjechali z Kazachstanu.

Ośrodek „Rodak” rozpoczął swoją działalność dokładnie 4 czerwca 2018 r. Do tej pory przewinęło się przez niego ok. 400 osób.
– Są to osoby, które pochodzą z Kazachstanu, Ukrainy, Uzbekistanu, Azerbejdżanu i z Rosji. Chcieli przyjechać, bo mają polskie korzenie, a marzeniem ich przodków, rodzin było wrócić do Polski. Repatrianci decydują się na przyjazd do Polski również szukając lepszego życia – objaśnia Izabela Jóźwiak-Śliwińska, dyrektor Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego „Rodak”.

Placówka została uruchomiona dzięki rządowemu programowi „Powrót do korzeni”. Repatrianci podczas turnusu, który w całości opłacany jest przez państwo polskie, mają zapewniony nocleg, wyżywienie, naukę języka polskiego, kursy zawodowe. Dzieci korzystają ze żłobków, przedszkoli i szkół.

– Repatrianci przyjeżdżają do nas na podstawie decyzji o uzyskaniu miejsca w ośrodku, którą wydaje pełnomocnik rządu ds. repatriacji. Decyzja wydawana jest na okres 90 dni, jednak trzy miesiące to zbyt krótki okres, by nauczyć się dobrze języka polskiego, znaleźć miejsca zamieszkania czy stałego zatrudnienia. Czasochłonna jest procedura uzyskania obywatelstwa, numeru PESEL czy wpisów do polskich aktów stanu cywilnego i zameldowania na pobyt czasowy lub stały, dlatego zazwyczaj taka decyzja przedłużana jest o kolejne 90 dni. Jednak repatrianci nie od razu przyjeżdżają do Polski. Okres od złożenia wniosku do samego przyjazdu trwa nawet kilka lat – zaznacza dyrektorka „Rodaka” Izabela Jóźwiak-Śliwińska.

Pod koniec sierpnia do Środy przyjechała kolejna 140-osobowa grupa repatriantów z Kazachstanu. Wśród nich są państwo Czyżakowscy, którzy do tej pory mieszkali w ponad 145-tysięcznym mieście Kokczetaw w Kazachstanie.

– Jest to miasto, które otoczone jest górami, znajduje się nad jeziorem Kopa. W mieście tym działa duża fabryka lodów, jest to ośrodek przemysłu – opowiada 22-letni Władysław Czyżakowski.
– Jestem absolwentem technikum gastronomicznego, chciałem już wcześniej przyjechać do Polski, by tutaj rozpocząć studia. Jednak kiedy poznałem Wiktorię, postanowiłem poczekać aż ona ukończy naukę – dodaje Władek.

– Ukończyłam kierunek turystyka na miejscowym uniwersytecie. Dwa lata temu się pobraliśmy. Do Polski chciałam przyjechać, by znaleźć pracę, nauczyć się dobrze języka i myślę o kontynuowaniu nauki – przyznaje Wiktoria Czyżakowska.

Razem z nimi przyjechał ojciec Władysława.
– Jestem Polakiem, moi rodzice i dziadkowie pochodzili z Kamieńca Podolskiego, który znajdował się na ziemiach polskich. Zostali deportowani z całą rodziną w 1936 r. do Kazachstanu. Nie mówię bardzo komunikatywnie po polsku, gdyż tutaj był zakaz rozmów w tym języku. Wychowywałem się na wsi, ale dorosłe życie rozpocząłem właśnie w Kokczetawie, gdzie byłem taksówkarzem – mówi Mikołaj Czyżakowski (52 lata).
– Zawsze chciałem przyjechać do Polski. Czyniłem starania od 2002 roku. W Kokczetawie jest duża grupa Polaków. Działa Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe „Polonia Północna” oraz polska parafia św. Antoniego. Odbywają się koncerty, pokazy folklorystyczne, mieliśmy więc kontakt z polską kulturą i tradycjami, mimo iż Kazachstan jest w większości krajem muzułmańskim – dodaje.

Nieco krócej, bo tylko rok, na pozwolenie na przyjazd do Polski czekał syn Władysław i jego żona Wiktoria.
– Chcielibyśmy zostać w Polsce na stałe. Myślimy, by zamieszkać w Poznaniu. Chciałbym znaleźć pracę w gastronomii i może rozpocząć też studia. Bardzo podoba nam się w Polsce. Jest tu czysto, przytulnie, są piękne budynki. Ludzie są otwarci i przyjaźni, nie spotkaliśmy się jeszcze z atakami wrogości. Byliśmy już w Gorzowie, Zielonej Górze, zwiedzaliśmy Wrocław. Chcielibyśmy jeszcze zobaczyć Kraków, Gdańsk, Warszawę no i Zakopane – wskazuje Władysław.

Państwo Czyżakowscy nie zamierzają żegnać się z Kazachstanem.
– Będziemy przyjeżdżać do Kokczetawu, bo tam została moja ciocia i wujek, a także rodzice i młodszy brat Wiktorii. Są tam też moi znajomi i przyjaciele. Na pewno nie chcemy emigrować dalej do Europy, ale chciałbym kiedyś zwiedzić jeszcze czeską Pragę, słyszałem, że jest piękna – zaznacza Władysław.

Dla Mikołaja, jego syna Władysława i synowej Wiktorii będą to pierwsze święta w Polsce.
– Bardzo chcielibyśmy podziękować za zaproszenie nas, umożliwienie pobytu i osiedlenia się – podsumowuje Władysław Czyżakowski.

Repatrianci chętnie osiedlają się w powiecie średzkim, ale wybierają głównie większe miasta.
– W powiecie średzkim i okolicach zostaje zazwyczaj połowa repatriantów, druga część szuka swojego miejsca w kraju – wybierają miejsca takie jak Poznań, Szczecin, Wrocław, Kraków czy Warszawa, gdzie jest praca, miejsce do zamieszkania, gdzie przebywają już inni krewni czy dalsza rodzina. Repatriantom pomagamy pisać CV, organizujemy badania preferencji zawodowych i ułatwiamy kontakt z pracodawcą. Kolejną rzeczą jest adaptacja społeczna, dlatego współpracujemy ze Średzkim Towarzystwem Kulturalnym, Biblioteką Publiczną, Ośrodkiem Kultury, Schroniskiem dla Zwierząt i innymi instytucjami – zaznacza Izabela Jóźwiak-Śliwińska, dyrektor Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego „Rodak”.

Jednak nie wszystkim się udało.
– Mieliśmy tylko jedną rodzinę, którą sytuacja zmusiła do powrotu na Ukrainę. Państwo byli już w wieku emerytalnym. Po przeliczeniu ich emerytury na nasze świadczenia, nie mieliby oni w Polsce godnych warunków życia. Dlatego Państwo zdecydowali się wrócić – podsumowuje Izabela Jóźwiak-Śliwińska.

Państwu Czyżakowskim jak i pozostałym repatriantom życzymy, by udało im się znaleźć nowy dom w naszym kraju.

 

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.