Powiat: Rolniczy protest (s)paraliżował drogi i Biedronkę [ZDJĘCIA] Fot. Tomasz Małecki

Powiat: Rolniczy protest (s)paraliżował drogi i Biedronkę [ZDJĘCIA]

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Jak już informowaliśmy w piątek rolnicy zablokowali krajową "jedenastkę" oraz Biedronkę w Środzie. Walczą z afrykańskim pomorem świń i płodami rolnymi z zagranicy. Protest zorganizowała Agrounia, a przewodził mu Michał Kołodziejczak, lider ruchu rolniczego.

Protest rozpoczął się w Nowym Mieście nad Wartą w piątek przed południem. Ponad 40 rolników stawiło się z ciągnikami na parkingu przy drodze krajowej nr 11. Traktory – każdy z nich wart kilkaset tysięcy złotych – „ubrane” były w polskie flagi oraz transparenty z napisami „Stop ASF”.

– Bierność rządu i nicnierobienie to wyprowadziło nas kolejny raz na drogi. ASF jest u granic Wielkopolski. Kiedy był kilka lat temu na wschodzie nie zrobiono nic. Dziś coś tam robią, tyle że jest to za mało. Dlatego wyszliśmy na drogę. To strajk
ostrzegawczy, a brak reakcji ze strony rządzących spowoduje nasze radykalne działania – zagroził Filip Pawlik, lider Agrounii w powiecie średzkim.

Po nim głos zabrał Michał Kołodziejczak, przywódca ogólnopolskiego ruchu rolników.
– Polskiego rolnika ciężko wyciągnąć na drogę. Musi być naprawdę duży problem żeby wyjść. Mobilizuje nas problem, czyli afrykański pomór świń – perorował do rolników i mediów.

– Nie może być tak, że nasza praca będzie zależała od hobby jakiejś nadzwyczajnej kasty (myśliwych – przyp. red.), która w Polsce jest i rządzi całą zwierzyną, która biega po lasach i łąkach i roznosi ASF. Nie może być tak, że ministerstwo środowiska przygląda się temu i mówi, że tak ma być.

Nie może być tak, że na temat wybijania i populacji dzików wypowiadają się tylko ekolodzy, którzy zbudowali ogromne lobby – gardłował.

Dodajmy, że afrykański pomór świń roznoszony jest m.in.: przez dziki. A zdaniem specjalistów, oprócz bioasekuracji w gospodarstwach rolnych, jedynym skutecznym sposobem zahamowania choroby jest odstrzał tych zwierząt. Zdaniem protestujących myśliwi robią to w sposób niewystarczający.

– Konieczna jest reforma tego tworu (Polskiego Związku Łowieckiego – przyp. red.) który jest w rękach nadzwyczajnej kasty ludzi bawiących się w strzelanie do zwierząt. Musimy tego przypilnować. A dzisiaj musimy pokazać problem – grzmiał Kołodziejczak.

Potem rolnicy przejechali jedenastką do Środy, skutecznie utrudniając na prawie dwie godziny ruch na trasie. Protestujący udali się pod Biedronkę na ul. Niedziałkowskiego. Ciągniki zablokowały niemal całkowicie parking przed dyskontem. A przed
wejściem do sklepu zaparkowano wóz asenizacyjny do wywozu nieczystości z szamba.

Chcieli w ten sposób zaprotestować m.in.: przeciw sprzedaży zagranicznych płodów rolnych oraz złemu ich oznakowaniu. Zdarza się bowiem, co udowodnili działacze Agrounii, że zagraniczne produkty oznaczane są w sklepach jako polskie.

– Musimy budować patriotyzm konsumencki, ale muszą w tym uczestniczyć sklepy, które u nas rezydują – apelował przed Biedronką Kołodziejczak, który przypomniał, że dzień wcześniej, w czwartek 21 listopada był na spotkaniu w ministerstwie rolnictwa.

– Głównym celem spotkania było wspólne wypracowanie modelu odpowiedniego znakowania produktów oraz zapobiegania anonimowości produktów sklepach. Biedronka nie przysłała na spotkanie ludzi odpowiedzialnych za znakowanie, za jakość
produktu czy chęć budowania patriotyzmu. Tylko przysłali dwóch prawników, którzy mieli nam wytłumaczyć, że wszystko jest dobre. A ich zachowanie wskazywało na to, że nie będą robili zmian – poinformował zebranych.

Po tym kilkudziesięciu rolników weszło sklepu.
– Jesteśmy w zagłębiu produkcji cebuli w Polsce, a tutaj mamy cebulę z Holandii. To jest niedopuszczalne – wskazywał, trzymając w ręku cebulę z Niderlandów.
– Wielkopolska to teren produkcji pomidorów. A jakie mamy pomidory w Biedronce? Są z Holandii, a wcale nie lepsze od naszych. Dla mnie to bolesne bo nie chcę żyć w kraju opanowanym przez zagraniczne supermarkety, które nie handlują polskimi projektami – stwierdził Kołodziejczak.

Sytuacja ta najwyraźniej nie spodobała się kierownictwu sklepu, które nakazało opuszczenie Biedronki grożąc wezwaniem policji. Doszło do przepychanek. Ostatecznie rolnicy kupili po jednej sztuce pomidora, cebuli czy czosnku. Potem ostentacyjnie, w ramach protestu, rozdeptali i je na parkingu przed dyskontem.

– Polski rolnik nie da się kopać w dupę! – ostrymi słowami Kołodziejczak zakończył protest.

Tomasz

Dziennikarz z prawie 20-letnim doświadczeniem. Pracował w „Gazecie Poznańskiej”, „Obserwatorze Wrzesińskim”. Przez prawie 10 lat był zastępcą redaktora naczelnego „Wiadomości Wrzesińskich”, był też dziennikarzem „Gazety Radio Września” oraz Radia Września.

Były radny, dlatego szczególnie interesuje go polityka oraz samorząd.

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.