Rolnicy spotkali się na parkingu w Nowym Mieście. Rolnicy spotkali się na parkingu w Nowym Mieście. fot. e-nowemiasto.pl

Rolnicy wychodzą na drogi i walczą

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Już w zeszłym roku grupa rolników zrzeszonych w Unii Warzywno-Ziemniaczanej dała o sobie znać w powiecie średzkim. Wtedy blokowali „jedenastkę” na wysokości Koszut. W piątek 11 stycznia znów wyszli na ulice nie tylko naszego powiatu, ale całej Wielkopolski. Teraz tworzą Agro Unię – związek o niewiarygodnie licznych szeregach. Czego się domagają?

Charyzmatyczny lider Agro Unii, Michał Kołodziejczak, podbija serca rolników, a co za tym idzie, w szybkim tempie rosną szeregi nowego związku. Jak mówią sami zainteresowani, narasta też bunt przeciwko pogarszającemu się stanowi polskiego rolnictwa.

Także w Środzie
Jedno ze spotkań organizowanych przez Agro Unię odbyło się w ubiegłym tygodniu w średzkim Zespole Szkół Rolniczych. Wzięło w nim udział kilkuset rolników z całej Wielkopolski.
– Nasz związek przetrwa wszystkie partie. Nie zrobimy tego błędu co Lepper, którego namówiono na politykę i wszyscy wiemy jak to się skończyło – mówił podczas spotkania w ZSR Michał Kołodziejczak. Lider Agro Unii sporo czasu poświęcił też izbom rolniczym, domagając się zmiany ustawy ich dotyczącej i zreformowania samej instytucji.
– Warto zauważyć, że pomimo naszego zaproszenia, nie pojawił się w hali „Rolibudy” żaden z przedstawicieli samorządu gminnego ani powiatowego. A powinniśmy pamiętać, że nasz powiat należy do typowo rolniczych – powiedział po spotkaniu Filip Pawlik, rolnik z Krzykos, koordynator Agro Unii w naszym rejonie.

Postulaty rolników
Agro Unia jednoczy wszystkich rolników bez względu na to, czy są to hodowcy trzody, bydła czy warzyw i owoców, a także konsumentów.
– Razem działamy. Naszym priorytetem jest teraz problem trzody. Następnym tematem będą ziemniaki oraz znakowanie polskiego produktu, gdyż konsument musi widzieć, co kupuje, nie może być oszukiwany. Każdy musi mieć prawo do informacji, jakie mięso i skąd pochodzące nabywa – tłumaczy postulaty Agro Unii Filip Pawlik. – Wszystkie te problemy, a także te, które pojawią się w przyszłości, będziemy próbowali rozwiązać poprzez rozmowy, strajki i inne działania, podobne m.in. do niedawnej blokady autostrady A2, gdzie zostały właśnie złożone nasze postulaty – dodaje. Jak tłumaczy, na rynku trzody chlewnej sytuacja jest tragiczna. Rolnicy hodujący świnie dopłacają około 100-150 zł do każdej sztuki. Jego zdaniem to wszystko doprowadza do tego, że rolnicy są coraz bardziej zdesperowani, często nawet zrozpaczeni.

Blokowali drogi
20 grudnia ub.r. członkowie Agro Unii przez prawie trzy godziny rozmawiali z ministrem rolnictwa na temat swoich postulatów. Niestety, nie przyniosło to żadnego efektu. Następne spotkanie zaplanowano na 10 stycznia. Miały być na nim omawiane wypłaty odszkodowań za wybicie zdrowych świń w kilkunastu gospodarstwach i dymisję powiatowych lekarzy weterynarii w niektórych rejonach oraz głównego lekarza weterynarii. Niestety, minister w ostatniej chwili przełożył je na 25 stycznia.
– To właśnie spowodowało, że 11 stycznia w kilkudziesięciu miejscach w Polsce zorganizowaliśmy nie strajki, a manewry na drogach – tłumaczył rolnik z Krzykos.
Kierowcy przemieszczający się „jedenastką” na odcinku Koszuty – Nowe Miasto musieli liczyć się z postojami lub bardzo wolną jazdą. Na krajówkę wyjechała bowiem kolumna traktorów. Ciągniki jeździły po drodze do godz. 13:00. Punktem kulminacyjnym był przyjazd na parking w Nowym Mieście, gdzie zebrało się ponad 60 traktorów i 100 rolników. Tam wspólnie odśpiewano „Rotę” i hymn Polski.
Sygnał, jaki w ten sposób rolnicy wysłali do rządu, przyniósł skutek. Blokady z 11 stycznia spowodowały przyspieszenie terminu spotkania z ministrem na 16 stycznia.

Dlaczego muszą cierpieć kierowcy?
W komentarzach pojawiających się na naszym Facebooku odnośnie blokowania dróg przez rolników często pojawiało się jedno pytanie: Dlaczego kierowcy w całej Polsce muszą odpowiadać za błędy władzy z Warszawy?
– Chcielibyśmy przeprosić wszystkich kierowców, którzy napotykają na utrudnienia związane z naszymi działaniami. Jest nam przykro, że dotyka to także ich. Często ci kierowcy służą nam pomocą. Kiedy jeździmy jednak pod ministerstwo do Warszawy, jesteśmy tam niewidoczni, nikt do nas nie wychodzi, giniemy w tłumie. Jest tam duża rotacja osób manifestujących – tłumaczy Filip Pawlik. – Dlatego właśnie jesteśmy zmuszeni wychodzić na drogi i zwracać na siebie uwagę. Wtedy nasze działania przynoszą skutki, jak choćby w przypadku strajków na A2 i DK11 – dodaje.

Mają lepiej niż inni?
Względem rolników pojawia się sporo innych zarzutów, m.in. to, że otrzymują oni pomoc z Unii i od państwa, posiadają drogi sprzęt, a nadal „narzekają”. „Przecież jak im się nie podoba, mogą zmienić pracę” – czytamy też na Facebooku. Jak wygląda to naprawdę?
– Sprzęt, na którym pracujemy i jeździmy, jest własnością banku. Rolnicy nie są w stanie finansować takich drogich maszyn z własnych pieniędzy, więc zaciągają kredyty. Sam jestem rolnikiem i wiem, co znaczy dokładać do gospodarstwa. Pieniądze niestety kiedyś się skończą, a banki nie chcą już więcej udzielać nam pożyczek – wyjaśnia sytuację rolników Filip Pawlik. – Łatwo też mówić, że możemy zmienić pracę. Nasze gospodarstwa przekazywane są jednak z pokolenia na pokolenie. Dla nas to życie, a nie praca – dodaje.

Sonia

Miłośniczka zwierząt i przyrody. Zajmuje się głównie działem gminnym i służbami mundurowymi. Chętnie zajmie się także wszelkimi zgłoszeniami od mieszkańców.

Jeżeli chcesz, żebym zajęła się jakimś tematem pisz – s.langner@glospowiatusredzkiego.pl

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.