Rodzina Kaźmierczaków w tradycyjnych hinduskich strojach. Rodzina Kaźmierczaków w tradycyjnych hinduskich strojach.

Na wesele do Indii

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Jak to się stało, że rodzina Kaźmierczaków brała udział w trzydniowym hinduskim weselu? Wszystko za sprawą organizowanego niegdyś przez nauczyciela języka angielskiego, Łukasza Korcza, programu praktyk i wolontariatu zagranicznego AIESEC, który już wkrótce wróci do średzkiej szkoły.

W 2014 roku w ramach programu AIESEC Zespół Szkół Akademickich w Środzie odwiedziła studentka z Indii – Dhivyaa. Prowadziła ona zajęcia w klasie Romka Kaźmierczaka. Wolontariusze przyjeżdżający w ramach programu zwykle nocują u rodziny jednego z uczniów. Rodzina Kaźmierczaków bez wahania zaproponowała wówczas hinduskiej studentce nocleg w swoim domu. Dhivyaa spędziła u nich zaledwie 5 dni, ale nawiązała z nimi wspaniałą relację.
– Podczas pobytu gotowała dla nas indyjskie potrawy, ubierała mnie i mamę w tradycyjne sari. Po powrocie do Australii, gdzie na co dzień mieszka i studiuje, nadal utrzymywaliśmy kontakt – wspomina Marta Kaźmierczak.
Wiosną 2017 roku Dhivyaa napisała do Marty z informacją, że bierze ślub i byłaby zachwycona, gdyby cała rodzina Kaźmierczaków przyjechała do Indii na wesele.
– Było to dla nas ogromne zdziwienie, jednak jak się potem okazało, na ślub zaprasza się wszystkie osoby, które spotkało się przez całe swoje życie – opowiadają średzianie.

Decyzja zapadła
Po długich rozmowach średzianie stwierdzili, że okazja na przeżycie takiej przygody nie trafia się często i postanowili skorzystać z zaproszenia.
– Ostatecznie pojechali moi rodzice (Iwona i Mirosław Kaźmierczakowie) oraz brat (Roman Kaźmierczak) i ja z partnerem (Andrzejem Musiałem) – mówi Marta. Łącznie w Indiach spędzili 10 dni. – Miasto, w którym odbywało się wesele, nie należało do atrakcyjnych turystycznie, ale Dhivyaa podsunęła nam kilka pomysłów i ostatecznie spędziliśmy po 5 dni na Goa w zachodnich Indiach i Chennai – opowiadają średzianie.

Trzy dni zabawy
Uroczystości weselne trwały 3 dni. Rodzina Kaźmierczaków brała udział w większości przygotowań, a także w tradycyjnym malowaniu rąk henną. Ślub odbywał się w kościele i udzielało go 12 księży. Po mszy wszyscy goście, około 2 500 osób (zaprasza się wszystkich, nawet wrogów, aby pokazać, na ile stać parę młodą), zostali zaproszeni na przyjęcie weselne, gdzie można było spróbować m.in. poczęstunku podawanego na liściach bananowca. Trzeci dzień wesela to błogosławieństwa młodej pary oraz skromna impreza (około 70 osób) z muzyką na żywo i mnóstwem kwiatów.
– Z niecierpliwością czekaliśmy na tradycyjne tańce rodem z Bollywood. Degustacja trunków przywiezionych z Polski na szczęście szybko rozruszała gości i zamieniła salę w wielki parkiet – wspomina Marta. – Wesela w Indiach są wyczerpujące dla nowożeńców: godziny stania przed aparatem, powtarzanie ujęć, latające po sali drony, telebimy – opowiadają średzianie.

Nieopisana gościnność
– Para młoda potrafiła w całym weselnym chaosie znaleźć czas, żeby z nami porozmawiać. Ich kuzynki i ciotki pożyczały nam biżuterię, pomagały założyć tradycyjne sari, zrobić makijaż. Na każdym kroku pytali nas, czy wszystko smakuje, jak nam się podoba, czy dobrze się bawimy. Bardzo o nas dbali i byli niezwykle ciekawi naszych opinii i reakcji – wspomina Marta. – Dziadkowie i rodzice Dhivyi wielokrotnie dziękowali nam za to, że ugościliśmy ją w Polsce – dodaje.
We wspomnieniach średzian z pewnością pozostaną ciepło i życzliwość, jakimi zostali oni obdarzeni podczas pobytu w Azji. Marta Kaźmierczak ma nadzieję, że będzie okazja, aby odwdzięczyć się młodej parze tym samym podczas jej wesela w Polsce.

Sonia

Miłośniczka zwierząt i przyrody. Zajmuje się głównie działem gminnym i służbami mundurowymi. Chętnie zajmie się także wszelkimi zgłoszeniami od mieszkańców.

Jeżeli chcesz, żebym zajęła się jakimś tematem pisz – s.langner@glospowiatusredzkiego.pl

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

Szkoła Podstawowa Specjalna