Średzianka podczas przeszczepienia szpiku metodą pobrania z krwi obwodowej. Średzianka podczas przeszczepienia szpiku metodą pobrania z krwi obwodowej.

Kilka godzin, by uratować czyjeś życie

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Dzień Dawcy Szpiku obchodzony był 13 października. Przeszczepienie szpiku to jedna z podstawowych metod leczenia białaczek. Czy jest to bolesne? Czy można poznać osobę, której się pomoże? Na te i inne pytania odpowiada średzianka, która kilka tygodni temu została dawcą.

Szansa na wymaganą zgodność genetyczną osób niespokrewnionych to 1:10000-100000. Wiele osób z pewnością słyszało o DKMS-ie, możliwości zostania dawcą lub nawet już jest zarejestrowanych w bazie. Jednak co tak naprawdę wiemy o całym procesie przeszczepu? I czy trochę się nie boimy?

Po 11 latach
Mieszkanka Środy, Sandra, kilka miesięcy temu odebrała telefon. Ku jej zaskoczeniu w słuchawce odezwała się lekarka z Fundacji DKMS, której misją jest znalezienie dawcy dla każdego pacjenta na świecie potrzebującego przeszczepienia krwiotwórczych komórek macierzystych.
– Zdziwiłam się, słysząc od pani doktor, że wstępnie jestem „zgodna” z jakimś pacjentem potrzebującym przeszczepu. Szczerze to praktycznie zapomniałam o tym, że jestem zarejestrowana w bazie, bo zrobiłam to prawie 11 lat temu i do tej pory nikt się do mnie nie odzywał – opowiada średzianka.

Rozmowa, badania…
– Zostałam zaproszona na badania wstępne do siedziby DKMS-u w Poznaniu. Tam mogłam też porozmawiać z panią doktor, zadawać pytania i rozwiać wszelkie wątpliwości odnośnie zabiegu – wspomina Sandra.
Po kilku tygodniach średzianka otrzymała informację, że wyniki są pozytywne, co znaczy, że gdzieś na świecie ma „bliźniaka genetycznego”, który potrzebuje jej pomocy. Kolejnym etapem były już dokładniejsze badania całego organizmu: EKG, RTG klatki piersiowej, badania krwi itp.
– Po kilku godzinach spędzonych w szpitalu pani doktor wstępnie zakwalifikowała mnie jako dawcę, w ciągu kilku dni miały wpłynąć ostateczne wyniki kwalifikujące mnie do zabiegu – wspomina.

Przygotowanie i przeszczep
– Cały proces przygotowań, jak i samego zabiegu naprawdę nie wymaga dużych poświęceń. Wystarczy zdrowo się odżywiać i przez 4 dni przed samym przeszczepem przyjmować zastrzyki z czynnikiem przyspieszającym wzrost komórek macierzystych – tłumaczy mieszkanka. – To właśnie te zastrzyki można uznać za najmniej przyjemne, bo powodują uczucie, jak przy grypie, senność i ogólne otępienie. Tak przynajmniej było w moim przypadku, ale jeśli ktoś daje radę z grypą, da także z tym – opowiada. – Ważne jest też, żeby uważać na siebie, gdyż osoba, która czeka na nasz szpik, dwa tygodnie przez zabiegiem, otrzymuje chemioterapię, która często zupełnie niszczy jej układ odpornościowy. Gdyby przeszczep nie doszedł do skutku, mogłaby nawet umrzeć – przestrzega średzianka.
17 września Sandra pojechała na oddział hematologii i transplantacji szpiku w Poznaniu. – Po kolejnych badaniach krwi zostałam podłączona do maszyny, która z jednej ręki pobierała mi krew, odfiltrowywała ją, „zabierając” to, co potrzebne, i zwracała mi resztę do drugiej ręki. Tak w uproszczeniu można opisać zabieg. Całość trwała około 5 godzin – mówi. Jak przyznaje nie jest to bolesne, zakładane są zwykłe wenflony, jak przy kroplówce. Przyznaje jednak, że osoby bojące się igieł i zwykłego pobierania krwi powinny przemyśleć decyzję o zapisaniu się do bazy DKMS.

Nie zawsze ta sama metoda
Mieszkanka Środy poddana była przeszczepienia szpiku metodą pobrania z krwi obwodowej (tak jak w około 80% przypadków). Po takim zabiegu pacjent może tego samego dnia wrócić do domu. Jedyne możliwe skutki uboczne to osłabienie i zmęczenie oraz podatność na choroby – układ immunologiczny zaczyna prawidłowo chronić organizm po kilku tygodniach.
W pozostałych 20% dokonuje się pobrania z talerza kości biodrowej w znieczuleniu ogólnym. Wiąże się to z 2-3 dniami w szpitalu i bólem w okolicy biodra „jak przy uderzeniu o kant szafki”.

Jak się zarejestrować?
Rejestracja w bazie dawców jest bardzo prosta – wystarczy zamówić pakiet poprzez formularz rejestracyjny na stronie internetowej DKMS. Pakiet przyjdzie pocztą w ciągu kilku dni. Znajdą się w nim formularz oraz pałeczki do pobrania wymazu. Cała procedura zajmie około 5 minut, a całość należy odesłać na adres fundacji. Po przebadaniu przesłanych próbek i wprowadzeniu danych do bazy każdy stanie się potencjalnym dawcą komórek macierzystych.

Niesamowite przeżycie
– Dla mnie było to bardzo miłe doświadczenie, ta świadomość, że mogę komuś pomóc, a nawet uratować mu życie. Dodatkowo po przeszczepie każdemu przysługuje odznaka i legitymacja Dawcy Przeszczepu, które uprawniają do korzystania poza kolejnością z ambulatoryjnej opieki zdrowotnej. Dni zabiegu oraz badań pokrywane są oczywiście stuprocentowo płatnym zwolnieniem lekarskim. Możemy ubiegać się nawet o zwrot kosztów dojazdu do szpitala – tłumaczy Sandra.
– Niestety, nie można poznać osoby, której oddajesz szpik. Jedyne, czego zdołałam się dowiedzieć, to że był to mężczyzna z Wielkiej Brytanii. Po trzech miesiącach muszę jednak zgłosić się na badania kontrolne i wtedy mogę zapytać, czy przeszczep się udał, czy mój „bliźniak” przeżył. Trzymam kciuki, żeby tak właśnie było – mówi z nadzieją.

Sonia

Miłośniczka zwierząt i przyrody. Zajmuje się głównie działem gminnym i służbami mundurowymi. Chętnie zajmie się także wszelkimi zgłoszeniami od mieszkańców.

Jeżeli chcesz, żebym zajęła się jakimś tematem pisz – s.langner@glospowiatusredzkiego.pl

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.