Ławeczka przed kościołem Najświętszego Serca Jezusa w Środzie Wlkp., na miejskim skwerze zieleni, stanęła 15 listopada 2017 r. Ławeczka przed kościołem Najświętszego Serca Jezusa w Środzie Wlkp., na miejskim skwerze zieleni, stanęła 15 listopada 2017 r.

Gdyby żył, dziś miałby 86 lat

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Kiedy 8 marca opublikowaliśmy na Facebooku GPŚ informację o dacie urodzin śp. ks. Kanonika Wojciecha Raczkowskiego i o tym, że gdyby żył, kończyłby 86 lat, serdeczne komentarze pod postem nie miały końca.

Wpis przeczytało blisko 12 tysięcy internautów, którzy polubili go 200 razy i prawie 50 razy go udostępnili. Świadczy to o tym, jak lubianym i ważnym kapłanem ks. Wojciech był dla parafii NSJ i dla całej Środy. Zapewne wiele osób, może nawet liczonych w tysiącach, zgodzi się z komentarzem pani Marii: „Mam nadzieję, że nie urażę żadnego kapłana, ale pragnę wyrazić moje skromne zdanie. Kapłan przez duże «K», diamentowy człowiek; z uwagi na przejrzystość, doskonałość i nieskazitelność, czystość serca, wyrozumiałość wobec naszej nędzy – wierny uczeń i świadek Chrystusa. O, jakże brakuje mi jego mądrości i serdecznego uśmiechu. To kapłan, który był dla średzian błogosławieństwem”.

Kapłan z powołania
Urodził się 8 marca w 1932 r. w Pniewach. Święcenia kapłańskie przyjął w 1957 r. Studiował w Gnieźnie i w Poznaniu. Był wikariuszem, kapelanem, duszpasterzem młodzieży, wykładowcą w Lublinie i w Poznaniu, redaktorem naczelnym „Przewodnika Katolickiego”, honorowym obywatel gminy Pniewy. Podczas Sulisławów otrzymał tytuł „Średzianina Roku”, odznaczono go także średzkim medalem „Ad Valorem”. Proboszczem w parafii pw. Najświętszego Serca Jezusa w Środzie był przez 22 lata (1980-2002). Przypomnijmy, że ks. Wojciech zmarł 25 listopada 2013 r. po długiej chorobie. Pochowano go na średzkim cmentarzu.

Historia ławeczki
Powstanie ławeczki – było pomysłem znanego fotografa średzkiego Józefa Odalanowskiego, który zgłosił ten zamysł do Średzkiego Budżetu Obywatelskiego. Jego projekt znalazł uznanie wśród mieszkańców i został zakwalifikowany do realizacji. Fotografia autoestwa J. Odalanowskiego przedstawiająca siedzącego na ławce ks. Wojciecha – posłużyła jako wzór, do stworzenia tej pięknej i jakże naturalnej rzeźby – wykonanej przez średzkiego artystę, rzeźbiarza Adama Wójkiewicza. Następnie w Szymanowie, w pracowni Piotra Garstki, model odlano w brązie.
Ławeczka przed kościołem Najświętszego Serca Jezusa, na miejskim skwerze zieleni, stanęła 15 listopada 2017 r.
Wielokrotnie, z przyczyn chorobowych pomysłodawcy, odkładano oficjalne odsłonięcie ławeczki i „powitanie księdza”. 

Nadarza się ku temu okazja, bowiem tuż przed imieninami Wojciechów (23 kwietnia) w niedzielę 22 kwietnia nastąpi oficjalne odsłonięcie pomnika-ławeczki. Uroczystości rozpoczną się mszą świętą o godz. 12:00 w kościele pw. Najświętszego Serca Jezusa. W wydarzeniu uczestniczyć będzie rodzina śp. ks. Raczkowskiego, parafianie, burmistrz, starosta oraz Józef Odalanowski i Adam Wójkiewicz.

Kochał parafian i Środę
„Świadomy, że czas biegnie nieubłaganie, zdrowia ubywa i dzień mojego życia nachyla się ku zachodowi, piszę niniejszym testament. Ogarnia mnie kojące uczucie ogromnego długu wdzięczności wobec miłosierdzia Pana Jezusa nade mną. Doznałem bezmiaru Jego łaski… przede wszystkim w pracy proboszczowskiej w ukochanej Środzie. Ukochałem nie tylko «moją» parafię, ale i symbiozę trzech parafii średzkich” – tak brzmi fragment jego testamentu z 5 lipca 2003 r.
„Dziękuję wszystkim za modlitwę, za dużo serca, miłości i życzliwości, którą czuję. Za opiekę. Nie wiem, czy zasłużyłem na to, by mówić, że byłem dobrym pasterzem, ale kocham was” – powiedział podczas jubileuszowej mszy św. w 55-lecia kapłaństwa w 2012 r.

Jak go pamiętamy?
Myślę, że moją krótką opinię podzieli wielu parafian i mieszkańców. Śp. ks. W. Raczkowski był człowiekiem skromnym, nieprzykładającym wagi do ziemskich dobrobytów; wykształcony, mógł w kościelnej randze osiągnąć więcej, lecz wybrał średzian. Był mądry, potrafił rozpoznać ludzkie charaktery i przewidzieć wiele rzeczy. Jako człowiek bogaty duchowo miłował Boga, rodziców. Pamiętam jego pełne treści kazania i okazywane niekiedy wzruszenie. Pozostawał pełen humoru, nawet w chorobie. Samokrytyczny w żartach. Młodym osobom kazał nazywać się „dziadkiem proboszczem”. Jako proboszcz i ojciec parafii służył parafianom radą i pomocą, zarówno w sprawach świeckich, jak i kościelnych. Zyskał miłość i szacunek nie tylko jako kapłan, ale także jako człowiek.

Wspomnienia bp. Damiana Bryla
„W latach 1994-96 miałem radość i zaszczyt współpracować jako wikariusz z księdzem proboszczem Wojciechem Raczkowskim. Ksiądz Wojciech był dla mnie i naszych parafian jak dobry ojciec, który jest blisko i troszczy się, który słucha i pragnie zrozumieć, który towarzyszy, ale też kształtuje. Ksiądz Wojciech był prawdziwie Bożym człowiekiem. Obdarowany łaską chrztu świętego i potem powołaniem kapłańskim, żył tym w sposób totalny. Bóg dla niego był zawsze najważniejszy, co łatwo można było zobaczyć, podpatrując jego sposób odprawiania mszy świętej czy towarzysząc w modlitwie, ale można było to odczuć także w czasie rozmowy i zwykłego, codziennego spotkania. Bliskość Pana Jezusa nie zamykała, ale otwierała serce naszego proboszcza na drugiego człowieka. To, co nas wszystkich ujmowało, to właśnie wielka wrażliwość jego serca. Wrażliwość ta szczególnie ujawniała się wobec biednych i potrzebujących, którzy czasami wykorzystywali jego dobroć, ale także wobec pogubionych duchowo. W spotkaniu z księdzem Wojciechem wiele osób odkryło tajemnicę Miłosiernego Ojca, którego miłość jest większa niż ludzka słabość. Pan Bóg obdarzył proboszcza wieloma darami i talentami, którymi ten dzielił się hojnie. Dla nas, którzy byliśmy na co dzień blisko niego, bardzo poruszająca była jego wielka erudycja i wiedza. Wiedza, która stawała się mądrością. Wiedza, którą umiał służyć uczniom na katechezie, wątpiącym, którzy przychodzili z różnymi pytaniami, ale także nam, bliskim, w codziennych dylematach. Modlę się, aby ksiądz Wojciech Raczkowski mógł cieszyć się bliskością dobrego i kochającego Boga, którego przybliżał nam przez całe swoje piękne życie”.

W pamięci s. zakonnej Marty Jagielskiej
„Gdybym miała użyć jednego słowa, aby opisać osobę ks. proboszcza Raczkowskiego, powiedziałabym: miłość. Kochał swoje kapłaństwo i swoich parafian… po prostu kochał. Dla mnie, wtedy małej dziewczynki, pewne gesty, słowa, sytuacje były może nie do końca zrozumiałe, ale w moim sercu zapisało się to, że zawsze miał dla wszystkich czas, dobre słowo, nigdy nie przeszedł obojętnie. Zwał się «dziadkiem ludożercą», a w piątki zawsze chciał smażyć nas na patelni. Dobrze, że tylko w piątki. Mogliśmy więc czuć się bezpieczni. Później, gdy wracał przy różnych okazjach do Środy, zadziwiała mnie jego pamięć. On nas pamiętał, znał mimo upływających lat. Pamiętam takie spotkanie, gdy podeszłam, aby się przywitać. Spojrzał na mnie głęboko swoimi okrągłymi oczyma, przytulił mocno, wytarmosił i powiedział: «Martusiu, Martusiu, a Pan Bóg to ma dla ciebie coś szczególnego». Minęło kilka lat i byłam już w klasztorze. Wtedy powiedział mi tylko: «A nie mówiłem, że czeka cię coś szczególnego?». Zawsze zostanie w moim sercu i mam przekonanie, że z nieba patrzy na nas wszystkich i ciągle ma dla nas dobre słowo, mądre, pouczające, Boże Słowo”.

Zdaniem średzian
– Wierny Chrystusowi, święty kapłan. Mistrz słowa, intelektu i kultury. Anioł dobroci, miłujący wszystkich. Pewnie nie raz grozi nam palcem z Niebios – Maria Mendyka.
– Miał genialne poczucie humoru. Kiedyś, przy okazji jakiegoś śpiewania, zapytał nas, jak mamy na imię. Na doczekaniu o każdym powiedział coś śmiesznego. „Wioletta, co nie jadła kotleta” – Wiola Kaźmierczak.
– Proboszcz z powołania. Takiego księdza już nigdy nie będzie, był najlepszy. Najmądrzejszy człowiek w Środzie. Wydaje mi się, że raczej myśli o nas i gdyby mógł, toby nam powiedział, co mamy teraz zrobić. Kto go znał, wie, o co chodzi – Małgosia Jackowska.
– Pamiętam te czasy, kiedy na kazania chodziło się z największą przyjemnością. Prawdziwy ksiądz – Kaśka Musielak.
– Wspaniały, dobry człowiek. Należy mu się ta ławka. Na pewno kiedyś przejdę się, aby posiedzieć sobie koło niego – Ewelina Sawinska.
– Jedyny ksiądz, który był prawdziwy – Arek Dyból.
– Proboszcz cudowny, nigdy nie zapomnę jego słów, które wypowiadał, jak przychodził po kolędzie – Halina Duchała.
– Takiego księdza już nigdy nie będzie. To było powołanie z całego serca, zawsze o nim pamiętać będziemy – Magdalena Bartkowiak.

 

Czytaj także relacje z odsłonięcia pomnika-ławeczki: "Dziękujemy Ci, Dobry Pasterzu"

Małgorzata

Z wykształcenia Specjalista ds. sprzedaży, z zamiłowania dziennikarz i fotoreporter. Interesuję się medycyną i kulturą w życiu codziennym, ale nade wszystko cenię sobie kreatywność, szczerość i życie rodzinne.

Jeżeli chcesz, żebym zajęła się jakimś tematem pisz – m.frackowiak@glospowiatusredzkiego.pl

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.